Najstarsze opactwo cysterskie w Polsce Sanktuarium bł. Wincentego Kadłubka

W święto świętych archaniołów Michała, Gabriela i Rafała publikujemy kazanie św. Bernarda poświęcone aniołom. Zapraszamy do dobrej duchowej lektury.

Kazanie I na święto św. Michała Archanioła.

O obowiązkach aniołów w stosunku do nas i o naszej czci w stosunku do nich płynącej z trojakiego powodu, dla którego o nas się troszczą.

1. Obchodzimy dzisiaj wspomnienie aniołów, wy zaś domagacie się ode mnie kazania godnego tak wielkiej uroczystości. Cóż jednak może powiedzieć marny robak do duchach anielskich? Wierzymy przecież i wyznajemy niezachwianą wiarą, że są szczęśliwi dzięki Bożej obecności i widzeniu i że bez końca radują się w dobrach Pańskich, których ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć. Cóż zatem może o tym człowiek powiedzieć do ludzi, skoro nie zdoła ani tego pomyśleć, a oni nie zdołają usłyszeć. Zaiste, jeśli z obfitości serca mówią usta, trzeba by zamilkł język bo brakuje mu myśli. Jeśli jednak to dla nas za dużo mówić o wzniosłości i chwale, którą w sobie samych, a raczej w Bogu swoim święci aniołowie przewyższają zupełnie nasze serca, pomówmy o łasce i miłości, jaką nam okazują. Duchy bowiem niebieskie mają nie tylko wielką godność, ale także miłosierną łaskawość. Godnym przeto jest bracia, byśmy – skoro nie dosięgniemy ich chwały – o tyle bardziej otworzyli się na ich miłosierdzie, w które przystoi obfitować domownikom Boga, obywatelom nieba, książętom raju. Sam Apostoł porwany do trzeciego nieba, który zasłużył oglądać święty dwór i poznać jego tajemnice, zaświadcza, że wszyscy jego słudzy są duchami przeznaczonymi do usług tym, którzy mają posiąść zbawienie (Hbr 1, 14).

2. Niech się to nikomu nie wydaje niewiarygodne, bo przecież także sam Stwórca i Król aniołów przyszedł nie po to, żeby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mt 20, 28). Czemu więc miałby ktoś gorszyć się służbą aniołów, skoro ten któremu z taką gorliwością i szczęśliwością służą przewyższył ich w uniżeniu? Jeśli jednak dalej wątpisz, takie świadectwo dał ten, który widział: „Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim” (Dn 7, 10). Inny z kolei prorok mówiąc do Ojca o Synu powiedział: „Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów” (Ps 8, 6). Tak przystało, aby przewyższył ich także w pokorze. Stał się o tyle mniejszym od aniołów, o ile przyjął na siebie niższą posługę. O tyle zaś jest od nich wznioślejszy, o ile wyższe odziedziczył od nich imię. Spytasz jednak, w czym był mniejszym od aniołów, kiedy przyszedł, aby służyć, skoro i oni, jak to wcześniej przypomnieliśmy, zostali przeznaczeni do posług. W tym to, że nie tylko służył, ale także Jemu służono, On bowiem w jednej osobie połączył tego, który służy i tego, któremu się służy. Słusznie więc Oblubienica w Pieśni nad pieśniami mówi: „Biegnie przez góry, skacze po pagórkach” (Pnp 2, 8). Kiedy służy, skacze między aniołami, skacze zaś ponad nich, kiedy to On jest tym, któremu się służy. Służą Mu bowiem aniołowie, ale nie ze swojego. Zanoszą Bogu dobre uczynki, nie swoje wszakże, ale nasze i odnoszą nam Jego łaskę. Dlatego Pismo święte mówi: „Wzniósł się dym kadzideł z ręki anioła przed Bogiem”, dodając skwapliwie, że dano mu wiele kadzideł (por. Ap 8, 4. 3). Aniołowie bowiem ofiarowują Bogu nie swój pot, ale nas, nie swoje łzy, ale nasze i niosą nam Jego dary, a nie własne.

3. Inaczej z kolei ów wznioślejszy od wszystkich Sługa, pokorniejszy od wszystkich, który sam siebie złożył jako ofiarę chwały, składając Ojcu swoje życie i aż do dzisiaj daje nam swoje Ciało. Nic zatem dziwnego, że łaskawie, a nawet chętnie, służą nam aniołowie, skoro mamy tak wielkiego Sługę. Miłują nas aniołowie, bo Chrystus nas umiłował. Ludzie przytaczają takie powiedzenie: Kto mnie kocha, kocha też mojego psa. O błogosławieni aniołowie, my jesteśmy szczeniętami tego Pana, którego tak bardzo kochacie, szczeniętami, które pragną nasycić się odpadkami ze stołu naszych panów, którymi wy jesteście. Mówię to, bracia, byście mieli większą ufność do świętych aniołów, a dzięki temu śmielej wzywali ich na pomoc w każdej waszej potrzebie, a także byście godniej zachowywali się w ich obecności i starali się zjednać sobie ich coraz większą łaskę, życzliwość i dobroć. Z tej to przyczyny opowiem wam o dwóch innych powodach, dla których aniołowie troszczą się o nas w naszej ułomności, na nasz pożytek, nie troszcząc się wcale o siebie. Nie tracą swojej szczęśliwości, nam zaś przyczyniają się do zbawienia.

4. Niewątpliwie, ośmielę się powiedzieć, że skoro dusze ludzkie mają udział w rozumie i zdolne są uczestniczyć w szczęśliwości aniołów, mają z nimi pokrewną naturę. O błogosławione duchy, nie przystoi, byście odwracali się wbrew nakazowi prawa od tych, co są z waszego rodu i nad którymi macie czuwać, chociaż, jak sami widzicie, popadli w wielkie poniżenie. Nie sądzimy też, mieszkańcy wyżyn niebieskich, że z lubością patrzycie na upadek waszego miasta, na ruiny na wpół powalonych murów. Jeśli, co jest słuszne, pragniecie jego odbudowy, zanoście często, proszę, przed tronem chwały słowa modlitwy: Panie, okaż Syjonowi łaskę w swej dobroci, odbuduj mury Jeruzalem (Ps 50, 20). Jeśli miłujecie piękno domu Bożego, a przecież prawdziwie miłujecie, niech doświadczą waszej gorliwości żywe i rozumne kamienie, jedyne jakie mogą wraz z wami mogą posłużyć do jego odbudowania. To jest, najdrożsi, ów potrójny, zesłany ze wzniosłej stolicy niebios, sznur, którym przeogromna miłość aniołów pociąga nas, by nas pocieszyć, nawiedzić i wspomóc, przez wzgląd na Boga, na nas i na nich samych. Tak, przez wzgląd na Boga, bo także oni należycie naśladują Jego serdeczną miłość do nas. Przez wzgląd na nas, bo nasze do nich podobieństwo wzbudza ich współczucie. Przez wzgląd na nich samych wreszcie, bo całą istotą swoją oczekują, aż z naszym udziałem zostaną odtworzone ich hufce. Usta bowiem dzieci, które żywią się jeszcze mlekiem, a nie stałym pokarmem, mają głosić chwałę Bożego majestatu, jaką cieszą się w słodkiej radości duchy niebieskie, posiadając już jej pierwociny. Zatem o tyle żarliwiej nas oczekują, o ile bardziej pragną i błagają o jej wypełnienie.

5. Skoro zatem tak to wygląda, rozważcie, najmilsi, jakiego potrzeba nam starania, byśmy mogli się okazać godni ich towarzystwa i tak żyjmy wobec aniołów, byśmy nie obrazili ich świętego spojrzenia. Biada nam, gdyby przez nasze grzechy i zaniedbania, uznali nas za niegodnych swojego towarzystwa i swej obecności, tak że będziemy musieli płakać i mówić wraz z prorokiem: Przyjaciele moi i sąsiedzi stronią od mojej choroby i moi bliscy stoją z daleka. Ci, którzy czyhają na moje życie, zastawiają sidła (Ps 37, 12-13a), gdy opuszczą nas nawet ci, których obecność ma moc chronić nas i odpędzać nieprzyjaciela. Jeśli więc życzliwość aniołów jest nam tak konieczna, musimy unikać wszystkiego, co ich obraża, zwłaszcza w tym, w czym, jak wiemy, znajdują największe upodobanie. W wielu bowiem rzeczach mają upodobanie i cieszy ich, jeśli widzą je w nas, jak na przykład trzeźwość, czystość, dobrowolne ubóstwo, wytrwałe wołanie do nieba, modlitwa zmieszana z łzami i skruchą serca. Jednakże ponad wszystko to, pragną od nas aniołowie jedności i pokoju. A dlaczego tym właśnie najbardziej radują się, co w nas ukazuje pewne rysy ich miasta, tak że na ziemi jaśnieje już nowe Jeruzalem? Dlatego, mówię, że tak jak uczestnictwo tego miasta jest w nim samym (por. Ps 121, 3 Wulg.), tak i my myślmy tak samo, wszyscy to samo mówmy, by nie było w nas podziałów, ale raczej bądźmy wszyscy jednym ciałem w Chrystusie, a każdy z nas dla drugiego członkiem ciała.

6. Zaś z drugiej strony nic tak nie obraża aniołów, nic ich tak nie pobudza do gniewu, jak podziały i zgorszenia, jakie mogą się w nas zrodzić. Posłuchajmy więc, co mówi Paweł do Koryntian: Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? (1 Kor 3, 3) W liście Judy apostoła zaś czytamy: Oni to powodują podziały, a sami są cieleśni i Ducha nie mają (Jud 19). Wiecie, że dusza ludzka ożywia wszystkie członki ciała, o ile pozostają ze sobą we wzajemnej łączności. Odłącz jednak jakikolwiek członek od jedności z innymi i zobacz, czy dusza ożywi go na odległość. Tak jest z każdym, kto rzekłby „Niech Jezus będzie przeklęty” (por. 1 Kor 12, 3). Nikt nie powie tego mocą Ducha Bożego, bo przekleństwo to odłączenie. Mówię więc, że tak jest z każdym, kto oddziela się od jedności i nie powinieneś wątpić, że nie ma już w nim ducha życia. Słusznie zatem tych, którzy wzniecają spory apostołowie zwali ludźmi cielesnymi czy zwierzęcymi, bo nie mieli oni Ducha. Mówią więc owe święte i błogosławione duchy, gdy spotkają zgorszenia i waśnie: Cóż mamy wspólnego z tym pokoleniem, które nie ma Ducha? Gdyby mieli Ducha, przez Niego rozlałaby się miłość i nie ucierpiałaby jedność. Mówią też: Nie może pozostawajmy w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną (por. Rdz 6, 3). Cóż ma wspólnego światło z ciemnością (2 Kor 6, 14c). My jesteśmy z królestwa jedności i pokoju i spodziewaliśmy się, że ci ludzie dojdą do tej jedności i pokoju, teraz zaś w jaki sposób z nami się zjednoczą, skoro mnożą podziały sami ze sobą? Widzicie zatem, że bardzo pasuje do tej uroczystości ten fragment ewangelii, przestrzegający nas przed gorszeniem maluczkich, jeżeli zgorszenia tak bardzo wywołują odrazę u aniołów. Kto by stał się powodem zgorszenia dla jednego z tych małych… (Mt 18, 6) O, jak straszliwe jest to, co dalej następuje!… Ale czas ucieka, trzeba nam iść na mszę świętą. Nie miejcie za złe, proszę, jeśli odłożę ciąg dalszy kazania na następny raz. Może nie okaże się to nieużyteczne, bo na następnym kazaniu pomówię o tym dokładniej.

tłum. br. G. OCist

Adres korespondencyjny:

Archiopactwo Ojców Cystersów ul. Klasztorna 20
28-300 Jędrzejów
woj. świętokrzyskie

Zobacz nas na mapie

 pomoc

logo vincentianum