Najstarsze opactwo cysterskie w Polsce Sanktuarium bł. Wincentego Kadłubka

W połowie listopada w zakonie cysterskim przeżywamy dzień szczególnej modlitwy za wszystkich zmarłych, którzy w ciągu życiu służyli Bogu żyjąc pod Regułą św. Benedykta. Z tej okazji zapraszamy Was do zapoznania się z niezwykle ciekawym opracowaniem dotyczącym troski o zmarłych w zakonie cysterskim.

Ojciec Grzegorz Brodacki zebrał i opracował artykuł traktujący o dawnych i obecnych tradycjach dotyczących śmierci, pochówku i modlitwy za zmarłych w naszym zakonie. Zapraszamy Was do lektury.

 

TROSKA O ZMARŁYCH W ZAKONIE CYSTERSKIM

Świętych obcowanie

Wyrażana w składzie apostolskim prawda wiary o obcowaniu świętych – a właściwie o wspólnocie ze świętymi, bo tak należałoby przetłumaczyć łaciński zwrot communio sanctorum – znajdowała bardzo szerokie odzwierciedlenie w życiu mnichów cysterskich już od początku istnienia Zakonu. Jeśli bowiem nadrzędnym obowiązkiem mnicha wobec współbraci jest okazywanie im miłości, obowiązek ten nie kończy się z momentem śmierci współbrata, nie ustaje nawet, kiedy odprowadzi się go na miejsce wiecznego spoczynku. Trwa on tak długo, jak długo mnich, jego dawny kompan, sam pozostaje na tym świecie i gdy przyjdzie mu z niego odejść, odchodzi z nadzieją, że i za niego współbracia i cały Zakon będą zanosić do Boga usilne błaganie.

Trudno jest w zwięzły sposób opowiedzieć o wszystkich przejawach troski o zmarłych, jakie przekazuje nam tradycja cysterska, troska ta bowiem istnieje na bardzo wielu płaszczyznach: już w momencie kiedy zmarły oddaje duszę Bogu, kiedy przygotowuje się jego ciało do pogrzebu, w momencie samego pochówku, w dniach, które bezpośrednio po nim następują. Widzimy tę troskę w „zobowiązaniach”, jakie każdy mnich otrzymuje, ilekroć umrze ktoś ze wspólnoty, w codziennej praktyce liturgicznej, a nawet na najwyższym szczeblu Zakonu: podczas Kapituły Generalnej.

Śmierć mnicha

Zacznijmy zatem nasz skrócony siłą rzeczy opis od chwili, kiedy zbliża się śmierć współbrata. Najstarsze, pochodzące z połowy i drugiej połowy XII wieku, dokumenty Zakonu opisujące codzienne zwyczaje (bo do nich będziemy się tu głównie odwoływać), opisują proces umierania i pochówku z wyjątkową skrupulatnością. Najpierw następuje jednak opis namaszczenia i udzielenia choremu Wiatyku, co nie odbywa się prywatnie, ale przy udziale całej wspólnoty, która procesyjnie udaje się z kościoła, a świętych sakramentów, jeśli to możliwe, udziela swojemu mnichowi sam opat. Gdy natomiast jest już wiadomym, że zbliża się moment śmierci chorego brata, mu przygotowuje mu się posłanie na podłodze, pod którym uprzednio należało nasypać popiołu na kształt krzyża. Później szybkimi uderzeniami w specjalną deseczkę na krużgankach oraz dźwiękiem dzwonu zwołuje się braci do umierającego. Zgromadzeni przy nim w infirmerii odmawiają Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, litanię do wszystkich świętych i siedem psalmów pokutnych. Gdy konający odda Bogu ducha, kantor zaczyna śpiew responsorium Subvenite.

Przybądźcie, święci Boży,

przybądźcie, aniołowie Pańscy,

przyjmijcie jego duszę

i zanieście ją przed oblicze Najwyższego.

Niech cię przyjmie Chrystus, który cię zawezwał,

a aniołowie niech cię zawiodą na łono Abrahama.

Po tym śpiewie następuje oracja wygłoszona przez opata, po czym zmarły zostaje zaniesiony w celu umycia i przysposobienia do ostatniej drogi. W tym czasie opat ze wspólnotą kontynuuje modlitwę za dopiero co umarłego, odmawiając dalsze cztery oracje i rozpoczynając recytację psałterza, od psalmu 1 począwszy. Gdy ciało jest już gotowe do przeniesienia do kościoła, opat kropi je wodą święconą, okadza i odmawia głośno Ojcze nasz, po czym dodaje jeszcze jedną orację. Wtedy wyrusza procesja ze zmarłym do kościoła, śpiewając wzruszające responsorium Libera me.

Ratuj mnie, Panie, od śmierci wiecznej, w ów dzień budzący grozę,

kiedy niebo i ziemia zostaną poruszone, gdy przyjdziesz sądzić świat przez ogień.

Dzień ów będzie dniem gniewu, dniem ucisku i utrapienia, dniem wielkim i straszliwym.

Przerażony jestem i drżę, bo zbliża się sąd i gniew.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci.

Na czele procesji idzie krzyż, wraz z nim bracia niosący kadzidło, wodę święconą i świecę umieszczoną w latarence zwanej absconsa. Za nimi mnisi według starszeństwa, potem opat ze stułą i pastorałem, nowicjusze, dalej bracia niosący ciało zmarłego na marach, gdyż najstarsza cysterska tradycja nie znała trumien, na koniec zaś konwersi. Przyszedłszy do kościoła, zmarłego umieszcza się na nieznacznym podwyższeniu w centralnym miejscu, najczęściej pośrodku chóru, jeśli zaś był on konwersem, pośrodku chóru konwersów. W kościele opat odmawia krótką modlitwę, potem bracia rozchodzą się, zostawiając przy głowach mar światło na świeczniku oraz wodę święconą, pozostaje jedynie grupa mnichów, którą kantor wyznaczył do czuwania przy zmarłym.

Czuwanie przy zmarłym

Trzeba zaznaczyć, że, w porównaniu z dzisiejszymi czasami, w średniowiecznych klasztorach pochówku zwłok dokonywano dość szybko, zazwyczaj od śmierci do pogrzebu nie upływało więcej niż 12 godzin. Jeśli zatem zmarły odszedł do wieczności wieczorem, trzeba było czuwać przy nim przez całą noc – wówczas kantor wyznaczał także drugą grupę, która miała zmienić mnichów czuwających jako pierwsi. Modlitwę czuwania stanowiły odmawiane po kolei psalmy, a kiedy wypadło ono w nocy, czuwający odprawiali także modlitwę nocną, wigilie. Gdy przychodził czas wigilii właściwych i do chóru schodził się konwent, druga grupa czuwających odchodziła, aby do świtu odpocząć w łóżkach.

Msza pogrzebowa

Zwyczajniki średniowieczne z naciskiem przypominały, aby nigdy nie chowano zmarłego mnicha nie odprawiając za niego mszy pogrzebowej z udziałem całego konwentu, nawet jeśli wypadła wówczas jakaś wielka uroczystość. Także wszystkie inne msze św., które mnisi odprawiają w dzień pogrzebu swojego współbrata, winny być ofiarowane w jego intencji. Warto zaznaczyć, że między mszą pogrzebową odprawianą w konwencie a pochówkiem niekoniecznie musiało zachodzić bezpośrednie następstwo czasowe: jeśli np. mnich umarł rano, odprawiano za niego mszę konwentualną o zwykłej porze przed południem, ale do grobu zanoszono go dopiero po południu, tak aby uniknąć wszelkiej niepewności co do faktu, że umarł naprawdę.

Formularz mszy pogrzebowej za zmarłych przedstawia pewne odmienności w stosunku do tekstów mszy rzymskiej. Graduał (zwany tutaj responsorium) chociaż zaczyna się tak samo: Requiem aeternam, to posiada werset Animae eorum – Ich dusze niech przebywają wśród dóbr, a ich potomstwo niech odziedziczy ziemię. Traktus w mszach prywatnych utkany jest ze słów psalmu 129 Z głębokości wołam do Ciebie, Panie. Z kolei w dzień pogrzebu i w szczególniejsze rocznice, zmienia się graduał (Chociaż bym przechodził przez ciemną dolinę…), natomiast traktus pozostaje ten, jaki znamy z tradycji rzymskiej Absolve, Domine. Podobnie offertorium i komunia pozostają takie same, jak w mszy rzymskiej. Cysterska msza za zmarłych, co warto zaznaczyć, nie zna sekwencji Dies irae. Z jednej strony jest to spowodowane tym, że msza ta została skodyfikowana niemal wiek przed jej powstaniem, z drugiej zaś strony, nawet gdyby funkcjonowała już wtedy, ryt cysterski zrezygnował z wszelkich sekwencji, możemy więc przypuszczać, że taki sam los spotkałby słynne Dies irae.

Co do czytań, wydaje się, że mszał cysterski podaje ich pewną pulę, nie precyzując, które są przeznaczone na daną okazję. I tak wśród epistoły widzimy Ap 14, 13 (Błogosławieni, którzy w Panu umierają), 2 Mch 12, 42-46 (ofiara za poległych), 1 Tes 13-18 (Będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana) oraz 1 Kor 15, 51-57 (Wszyscy zmartwychwstaniemy, ale nie wszyscy będziemy odmienieni). Wśród ewangelii natomiast J 11, 21-27 (rozmowa z Martą), J 6, 37-39 (Wszystko, co daje Mi Ojciec do Mnie przyjdzie), J 5, 21-24 (Jak Ojciec wskrzesza i ożywia umarłych…), J 5, 25-29 (Umarli usłyszą głos Syna Bożego).

Pochówek

Odprowadzenia zmarłego na cmentarz dokonuje sam opat. Zaczynając obrzęd, staje przy głowach mar ubrany w albę, stułę i manipularz, trzymając w ręku pastorał. Towarzyszą mu bracia niosący krzyż, światło, kadzidło, wodę święconą i księgę z tekstami liturgicznymi. Rozpoczyna się obrzęd ostatniego pożegnania. Opat odmawia orację, po której śpiewa się wspomniane już wcześniej responsorium Subvenite, po którym opat, obchodząc mary dokoła, okadza ciało zmarłego, po czym następuje jeszcze jedna kolekta. Później obrzęd powtarza się jeszcze dwa razy, z tym, że za drugim razem śpiewa się responsorium Memento mei Deus, a za trzecim Libera me.

Pamiętaj o mnie, Boże, bo dni me jak powiew.

Nikt już mnie powtórnie nie ujrzy.

Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,

Panie, wysłuchaj głosu mego.

Po tych obrzędach kantor zaczyna antyfonę Chorus Angelorum.

Chóry anielskie niechaj cię podejmą

i z ubogim niegdyś Łazarzem miej wieczny odpoczynek.

Po antyfonie następuje szereg psalmów, z których pierwszy to psalm 113.

Gdy Izrael wychodził z Egiptu,

dom Jakuba od ludu obcego,

przybytkiem Jego stał się Juda,

Izrael jego królestwem.

Kolejne psalmy to 117, 41, 131, 138, 140 i 141. Po psalmach kantor śpiewa głośno modlitwę Clementissime Domine. Gdy wypowiada ostatnie zdanie tej modlitwy, Panie, zmiłuj się nad grzesznikiem, mnisi klękają i schylają się tak nisko, aby dłońmi dotknąć ziemi. Porządek procesji jest odmienny od tego, jaki już znamy: za krzyżem idą bracia ze światłem, kadzielnicą i wodą, za nimi opat, po nim mnisi poczynając od najstarszych, nowicjusze i bracia niosący mary.

Cmentarz cysterski stanowi integralną część założenia klasztornego. Znajduje się za północno-wschodnią częścią kościoła i zazwyczaj prowadzą do niego drzwi z północnego transeptu, zwane z powodu swojego przeznaczenia porta mortuorum, brama umarłych.

Po przyjściu do grobu, ciało zmarłego, zanim zostaje spuszczone do grobu, kładzie się po prawej stronie wykopu, zaś opat i usługujący stają przy jego głowach. Konwent ustawia się w dwóch rzędach naprzeciw siebie, tak by starsi stali po prawej stronie grobu i, co ciekawe, nie przerywa psalmodii, gdyż opat odmawia ostatnie modlitwy za zmarłych półgłosem, odpowiadają mu zaś tylko usługujący. Na te ostatnie obrzędy składają się cztery oracje, po nich opat kropi wodą święconą ciało, a następnie grób, po czym okadza ciało i przekazuje bratu, który zszedł do wykopu kadzielnicę, aby okadził grób także od wewnątrz. Wówczas składa się w nim zmarłego, którego odbiera od braci mnich stojący na dole. On także dba, aby zmarły został ułożony w godnej pozycji, na wznak, z rękoma okrytymi rękawami kukulli, a jego twarz nakrywa kapturem. Potem opat raz jeszcze kropi ciało zmarłego, a brat stojący w grobie okadza go. Na koniec opat rzuca nań nieco ziemi, cofa się znad grobu i odmawia piękną modlitwę końcową Temeritatis quidem.

Jest to, co prawda, Panie, zuchwałość, że człowiek człowieka, śmiertelnik śmiertelnika, a popiół ośmiela się powierzać popiół Tobie, Panu Bogu naszemu. Jednak, skoro ziemia przyjmuje ziemię, a proch w proch się obraca aż wszelkie ciało nie powróci do swego początku, prosimy ze łzami, Ojcze najłaskawszy, Twoją dobroć, abyś duszę tego sługi swego, którą z błotnistej otchłani tego świata prowadzisz do ojczyzny, przyjął na łonie Twego przyjaciela, Abrahama i nasycił ją orzeźwiającą rosą. Niech będzie zachowana z dala od okrutnie palącego ognia piekielnego, daj jej zaś błogosławiony odpoczynek. Jeśli ma, Panie, winy godne kary, daruj jej przez wielką łagodność Twej łaski. Niech nie odbiera odpłaty za grzech, lecz niech zazna łaskawej dobroci Twego zmiłowania. A gdy się skończy czas tego świata i zabłyśnie dla wszystkich najwyższe królestwo, niech będzie dołączony do grona wszystkich świętych jako nowy człowiek i z Twoimi wybranymi niech powstanie po prawej stronie, by otrzymać koronę. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Po tej oracji rozpoczyna się recytacja siedmiu psalmów pokutnych i wszyscy wracają do kościoła w odwrotnym porządku. Tam młodsi bracia w tzw. chórze nowicjuszy (tj. w dolnym rzędzie stall), starsi zaś mnisi w jednym rzędzie w prezbiterium padają na ziemię kładąc się na jednym boku i podkładając ramię pod głowę. Opat, zdjąwszy szaty liturgiczne, czyni tak samo przed stopniem ołtarza, a po ukończeniu psalmów klęcząc odmawia orację końcową. Potem wszyscy się rozchodzą. Do klasztorów Zakonu rozsyła się notkę o treści, jak w podanym przykładzie:

Dnia 1 sierpnia zmarł w opactwie jędrzejowskim w Polsce o. Jan Kowalski z Kielc, kapłan i furtian tegoż klasztoru jędrzejowskiego. Prosimy o modlitwę z miłości za jego duszę, a my będziemy się modlić za waszych zmarłych.

Dawne zobowiązania za zmarłych

Po pogrzebie pozostały jeszcze zobowiązania za zmarłego brata, ciążące tak na wspólnocie, jak na poszczególnych mnichach. I tak przez trzydzieści dni przy codziennym oficjum za zmarłych i przy codziennej mszy za zmarłych (o których poniżej) należało dodać orację za niedawno pochowanego (tzw. tricennarium). Każdy kapłan miał odprawić trzy msze prywatne za niego, a niżsi duchowni – cały psałterz. Kto zaś nie umiał czytać – 150 razy psalm 50, a jeśliby nawet i tego nie umiał – tyle razy Modlitwę Pańską. W trzydziestym dniu po śmierci kantor podczas kapituły prosił opata o „absolucję” zmarłego. Podobną „absolucję”, tym razem dla wszystkich zmarłych w przeciągu roku odbywano 15 września w czasie Kapituły Generalnej w Cîteaux. Wówczas opat generalny nadawał zobowiązanie za tych zmarłych: w każdym klasztorze przez trzydzieści dni trzy porcje posiłków wydawane dla biednych (tzw. praebenda), każdy kapłan był zobowiązany odprawić 20 mszy św., pozostali zaś 10 razy cały psałterz, bądź 1500 razy psalm 50 albo Ojcze nasz. Podobną „absolucję”, w duchowej łączności z Kapitułą Generalną odprawiano w klasztorach 17 września i powtarzano ją po powrocie własnego opata do klasztoru.

Konwentualne modlitwy za zmarłych

Tak wygląda pokrótce średniowieczna praktyka dotycząca śmierci i pochówku poszczególnych mnichów. Oprócz tego jednak wspólnota cysterska spełniała codziennie pewne praktyki, które miały za cel pomoc duszom w czyśćcu cierpiącym, zwłaszcza tym z własnego Zakonu. Spośród nich na pierwszym miejscu należy wymienić codzienną mszę za zmarłych odprawianą prywatnie przez wyznaczonego na dany tydzień kapłana przy ołtarzu Krzyża świętego. Jedynie trzy dni w roku liturgicznym formularz tej mszy był inny niż „Za zmarłych”: w Boże Narodzenie, w Wielkanoc i w Zielone Święta. Mszę tę natomiast opuszczano w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Warto nawiasem nadmienić, że drugą, niejako „bliźniaczą” mszą do tej za zmarłych, była codzienna msza prywatna ku czci Najśw. Maryi Panny.

Oprócz codziennej mszy, cystersi odprawiali także codziennie officium defunctorum, na które składał się jeden nokturn z jutrzni, laudesy i nieszpory. Odmawiało się je po zakończonych wigiliach, laudesach i nieszporach dnia bieżącego, bez śpiewu i niemal w całości na siedząco. To codzienne oficjum za zmarłych opuszczano w święta, w Triduum Paschalne, w Oktawie Bożego Narodzenia, Wielkanocy i Zesłania Ducha Świętego.

W cyklu tygodniowym formularz „za zmarłych” miała także msza w pierwszy dzień po niedzieli niezajęty przez jakieś święto. W cyklu rocznym natomiast odprawiano tzw. szczególne oficjum za zmarłych (tzw. praecipua officia). Miało ono miejsce w następujące dni: 2 listopada – Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, 20 listopada – Wspomnienie naszych Rodziców, Braci, Sióstr, Krewnych i Dobroczyńców, 17 września – wspomniane wcześniej Wspomnienie Zmarłych w ciągu roku, a także 10 stycznia – Wspomnienie Zmarłych Opatów i Biskupów naszego Zakonu. W te dni oficjum za zmarłych odprawiano na stojąco, wolniej, a na wigilie składały się wszystkie trzy nokturny, za zmarłych odprawiano także mszę konwentualną.

Znaczenie obrzędów i modlitw za zmarłych

Powyższy opis praktyk liturgiczno-modlitewnych, jakie miały i mają miejsce w Zakonie Cysterskim może wydawać się suchy i powierzchowny. Żeby nadać mu duchowej głębi, należy wniknąć w teologiczne znaczenie tych rytów i spróbować uczynić je częścią swojego życia. Takie zresztą jest główne duchowe zadanie, jakie staje przed mnichem cysterskim: jego duchowość jest w zasadzie karmiona jedynie przez dwa źródła: liturgię, jaką celebruje wespół z braćmi i czytanie duchowe (lectio divina), które odprawia indywidualnie. To one dostarczają mu duchowego pokarmu do kontaktu z Bogiem, stanowią materiał, który „przeżuwa” podczas osobistej modlitwy i medytacji, zachęcają go do pracy nad sobą i do wzrastania w miłości.

Zacznijmy od tego, że ilość modlitw, jakie zanosi za zmarłych wspólnota cysterska może wydawać się ogromna. Nie należy się jednak temu dziwić: jak wspomnieliśmy na wstępie, modlitewna pamięć o zmarłych bierze się z głębokiej wiary w obcowanie świętych, w to, że życie ludzkie nie kończy się z chwilą śmierci, ale posiada swój dalszy ciąg, którego początkiem jest spotkanie ze Sprawiedliwym Sędzią. Bierze się także z chrześcijańskiej miłości, bo jeśli pragniemy dla tych których kochamy dobra najwyższego, a jest nim wiekuiste obcowanie z Bogiem, przez naszą modlitwę i dobre uczynki będziemy starali się pomóc im naprawić zło, jakie popełnili za życia, a które stoi na przeszkodzie temu obcowaniu.

Przyglądając się cysterskim praktykom za zmarłych z pewnością uderza wielka waga, jaką przykłada się do mszy św. Ona także nie bierze się z przypadku: msza św. to przede wszystkim ofiara Jezusa Chrystusa, ofiara doskonała, ofiara która ma moc zgładzić wszelki grzech świata. Kapłan, odprawiając ją, ma możliwość przekazania jej owoców za konkretne osoby, zatem ofiarowanie eucharystycznej ofiary za zmarłego to najlepsza pomoc, jaką możemy mu wyświadczyć. Było o tym przekonanych całe mnóstwo świętych i świątobliwych, którzy mówiąc o swojej śmierci nie prosili dla siebie o nic innego, jak tylko o msze święte.

Możemy zadać sobie pytanie, dlaczego do umierającego brata schodzi się cała wspólnota. Czy nie lepiej zostawić tego momentu w atmosferze intymności? Otóż dla mnicha cysterskiego śmierć jest integralnym elementem jego powołania. Właściwie proces jego umierania zaczyna się w momencie jego profesji wieczystej, kiedy odczytawszy swoje zobowiązanie pada niczym ziarno siewne na posadzkę kościoła przy śpiewie psalmu 50. Tu należy szukać powodu, dla którego umierającego kładzie się na popiele na podłodze (tak zresztą umarł nawet św. Bernard!). Przez całe życie miał być ziarnem, które obumiera wraz ze swoim Panem, zatem w chwili, kiedy zbliża się pora jego odejścia, powtarza ten sam gest, aby mógł w wieczności wydać jak najobfitszy plon swojego życia. Skoro więc umieranie jest nierozerwalnie związane z życiem monastycznym, wspólnota ma prawo i obowiązek towarzyszyć swojemu współbratu w jego osobistej passze. Wspólnota wspiera go modlitwą, zachęca do wytrwania w wierze w ostatniej walce, on zaś ma szansę być dla swoich braci żywą szkołą wychodzenia naprzeciw Pana.

Taki sam pedagogiczny sens ma zwyczaj czuwania przy zmarłym. Oczywiście, można modlić się za zmarłego pracując w polu czy wykonując inne obowiązki. Jednak cysterski obyczaj każe zatrzymać się przy zewnętrznej powłoce współbrata po jego śmierci. Każe niejako wyryć sobie w sercu widok prochu, którym staje się człowiek, kiedy Bóg powołuje do siebie jego duszę. Dzięki temu czuwaniu mnich pozbywa się irracjonalnego strachu przed umarłym – sam kiedyś też spocznie w kościele na marach, sam kiedyś też będzie musiał porzucić to ziemskie mieszkanie, które zranione przez grzech pierworodny, znaczy niewiele więcej niż pył i proch.

Ów głęboki sens śmierci jako wyjścia z wygnania ku ojczyźnie wyraża psalm 113 Kiedy Izrael wychodził z Egiptu, który jest śpiewany przy wyprowadzaniu zmarłego z kościoła na cmentarz. W teologii monastycznej kościół klasztorny jest obrazem nieba, niebieskiego Jeruzalem. Jednakowoż, w momencie pogrzebu jawi się on jako Egipt, miejsce wygnania. Dla zmarłego, który stoi już w perspektywie wieczności, ziemskie kościoły, sprawowana w nich nawet najbardziej uroczysta i podniosła liturgia, są tylko marnym cieniem tego, co dokonuje się w górnym Jeruzalem. Tam uczestniczył jedynie w zapowiedzi, tu ogląda rzeczywistość. Nie potrzebuje już budynków z cegły i kamienia. On, który przez chrzest i profesję monastyczną stał się członkiem królewskiego plemienia Judy, on sam staje się już na wieki przybytkiem Boga, przestrzenią Jego królowania: Przybytkiem Jego stał się Juda, Izrael Jego królestwem.

Pochówkowi mnicha towarzyszy nieprzerwana psalmodia stanowiąca tło dla wymawianych półgłosem modlitw opata. Początku tego zwyczaju można doszukiwać się w złych warunkach akustycznych, jakie panują na zewnątrz. Warto jednak zwrócić uwagę, że ten osobliwy zwyczaj pokazuje pewne niezwykłe połączenie, jakie panuje między modlitwą wspólnotową a indywidualną. Wspólny śpiew psalmów w niczym nie przeszkadza modlitwom ojca wspólnoty, wręcz przeciwnie, stanowi dla nich, jak powiedzieliśmy, swoiste tło. Jest to zatem remedium na wszelkie zewnętrzne zakłócenia, na jakie może natrafić modlitwa i liturgia. Choć na poziomie słów, czynności te są ze sobą sprzeczne, na poziomie serca są ze sobą w zupełności zharmonizowane – spaja je ten sam duch modlitwy.

Warto zwrócić uwagę, że mnicha składa się do grobu, który jest uprzednio święcony i okadzany. Grób to nie przypadkowy wykop, to miejsce wiecznego spoczynku, miejsce, z którego zmarły powstanie na sąd w Dniu Ostatecznym, miejsce, z którego usłyszy „trąbę archanioła”. Ziemia, która go wydała została przez Boga pobłogosławiona w szóstym dniu stworzenia, ziemia, która go przyjmie również otrzymuje Boże błogosławieństwo przez ręce Chrystusowego kapłana.

Bardzo wymowny jest także fakt, że mnisi po złożeniu do grobu współbrata nie rozchodzą się od razu, ale wspólnie, przy śpiewie psalmów wracają do kościoła i tam padają na twarz przed ołtarzem. Ołtarz w świątyni to symbol Chrystusa. Przez ten gest wspólnota monastyczna zdaje się raz jeszcze zapewniać swojego brata, że jej miłość do niego nie kończy się z chwilą zasypania grobu, ale będzie o nim pamiętać, zwłaszcza przy ołtarzu Pańskim. Taki sam wydźwięk ma zresztą celebrowanie tricennium przez trzydzieści dni po pogrzebie.

Praktyki współczesne

Współcześnie Zakon Cysterski czuje się dziedzicem tej wielkiej i głębokiej tradycji i również w ostatnich latach Kapituły Generalne pochylały się nad sposobami przychodzenia z pomocom zmarłym mnichom, mniszkom i wszystkim ludziom z Zakonem związanym. Zatem, skodyfikowaną już w XII wieku, rozwijaną przez stulecia i przedstawioną powyżej praktykę pogrzebową w Zakonie Cysterskim postarał się dostosować do posoborowej liturgii wydany przez Zakon i zatwierdzony przez Stolicę św. w 1998 roku Rytuał. Co prawda nie doczekał się on jeszcze polskiego wydania, możemy jednak na jego podstawie, posługując się funkcjonującymi już od dziesięcioleci rzymskimi Obrzędami pogrzebu, pokusić się o przedstawienie w skrócie rytu pogrzebu, jaki zawiera.

Wprowadzenie ciała do kościoła

Na początku obrzędu opat kropi ciało zmarłego wodą święconą, może je także okadzić. Potem odmawia modlitwę Przyjmij, Panie, duszę swego sługi i śpiewając psalm 129 lub inny śpiew przenosi się ciało do kościoła. Po umieszczeniu go w kościele opat wygłasza kilka słów wprowadzenia, odbywa się krótkie czytanie biblijne, po czym opat odmawia modlitwę Tobie Boże i konwent rozchodzi się. Czuwanie zasadza się na recytacji psałterza przeplatanego czytaniami, może także odbywać się w ciszy.

Ostatnie pożegnanie

Opat stojąc przy zmarłym mówi Wypełniając chrześcijański obowiązek, po czym śpiewa się Subvenite, a w tym czasie opat kropi zmarłego wodą święconą i okadza go. Po ukończeniu śpiewu mówi: Tobie, Boże, polecamy. Rozpoczynając procesję na cmentarz, śpiewa się antyfonę Chorus Angelorum, psalm 113, psalm 117 i inne śpiewy.

Na cmentarzu

Po przyjściu do grobu opat mówi: Wspominając naszego drogiego i błogosławi grób słowami modlitwy Miłosierny Boże, Ty dajesz odpoczynek, a następnie kropi go wodą święconą i okadza. Okadzenia może dokonać także mnich, który zszedł do wykopu. Następnie składa się ciało w grobie przy śpiewie psalmu 41 lub 131. Potem opat rzuca na ciało odrobinę ziemi. Gdy zasypuje lub zamyka się grób, śpiewa się psalm 138. Po jego ukończeniu opat odmawia modlitwę powszechną Nasz Pan Jezus Chrystus. Na koniec odmawia się Modlitwę Pańską, opat udziela błogosławieństwa i rozsyła zgromadzonych słowami: Idźmy w pokoju, pamiętając przed Panem o naszym bracie.

Zobowiązania dzisiaj

Także współczesne zobowiązania za zmarłych są odmienne od tych, które wypracowano w średniowieczu, jednak ich centrum zawsze stanowi ofiaramszy św. Przedstawiają się one następująco:

W cyklu rocznym

Oprócz Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych 2 listopada, nasz Zakon obchodzi co roku dwa wspomnienia zmarłych:

1) 18 września Wspomnienie Wszystkich Zmarłych w ciągu roku z całej Rodziny Cysterskiej, obchodzone jako oficjum uroczyste.

2) 14 listopada Wspomnienie Wszystkich Zmarłych, którzy walczyli pod Regułą św. Ojca naszego Benedykta, obchodzone jako oficjum świąteczne.

W te wspomnienia wszystkie msze należy aplikować za zmarłych, chyba że przełożony postanowi inaczej.

W cyklu miesięcznym

Raz w miesiącu w dzień podany w Directorium Divini Officii należy odprawić wspomnienie wszystkich zmarłych jako oficjum wotywne. Za zmarłych należy przynajmniej aplikować mszę konwentualną.

W cyklu dziennym

Oprócz codziennych modlitw za zmarłych we mszy św. oraz w Liturgii Godzin, według tego, jak się przyjęło, należy, gdzie jest taki zwyczaj, odmówić po codziennym czytaniu nekrologu psalm 129 Z głębokości i odpowiednią orację.

Zobowiązania za zmarłego brata lub siostrę ze wspólnoty

Oprócz tego, co Rituale Cisterciense podaje na okoliczność śmierci brata lub siostry, należy w naszym Zakonie zachować, co następuje:

1) Za zmarłego brata lub siostrę, oprócz mszy pogrzebowej, należy odprawić trzy msze konwentualne, np. w trzeci, siódmy i trzydziesty dzień po śmierci, według rubryk. Jeśli któryś z pośród mnichów, kto jest kapłanem nie może uczestniczyć we mszy konwentualnej albo nie może jej aplikować za zmarłego, winien postąpić według tego, co zadecyduje przełożony.

2) Gdzie jest taki zwyczaj, można odprawić 30 mszy (tzw. „gregoriańskich”) za zmarłego brata lub siostrę.

3) Bardzo się zaleca, aby przez 30 dni imię brata lub siostry wspominano w modlitwie powszechnej albo w Modlitwie Eucharystycznej podczas mszy, albo w prośbach nieszporów.

4) Według dawnej tradycji cysterskiej za zmarłego brata lub siostrę ofiarowuje się uczynki miłosierdzia. Przełożony może nakazać jakąś dodatkową pomoc dla zmarłego (np. specjalne modlitwy).

5) Należy wysłać zawiadomienie o śmierci do wszystkich klasztorów naszego Zakonu i do całej rodziny cysterskiej i w każdej wspólnocie należy powiadamiać o ich nadejściu w sposób ustalony przez przełożonego.

Zobowiązania za innych zmarłych

1) Po otrzymaniu wiadomości o śmierci braci i sióstr naszego Zakonu oraz całej rodziny cysterskiej, a także bliskich, ojców, matek, rodzeństwa, małżonków i dzieci naszych, w każdej wspólnocie oprócz wspomnienia comiesięcznego, każdy winien uczynić jakiś uczynek pobożny według własnego uznania bądź według tego, co postanowi przełożony.

2) Imię zmarłego można wymienić w modlitwie powszechnej (lub w Modlitwie Eucharystycznej) albo w prośbach nieszporów.

3) Po otrzymaniu wiadomości o śmierci papieża, biskupa diecezjalnego, opata generalnego, opata prezesa kongregacji albo ojca bezpośredniego, należy odprawić za niego mszę konwentualną.

Podsumowanie

Zakon Cysterski stanowi dużą, liczącą ponad 900 lat rodzinę i, jak każda rodzina, wypracował przez wieki swoje własne tradycje, które wzbogacają spektrum praktyki liturgicznej Kościoła. Także ostatniej drodze mnicha, która, jak widzieliśmy, stanowi integralny i bodaj najważniejszy element jego powołania towarzyszą obrzędy, śpiewy, modlitwy i zwyczaje, które podkreślają wagę i majestat misterium śmierci, a jednocześnie starają się przyjść zmarłemu z pomocą. Obrzędy pogrzebowe mają jednak także trzeci wymiar – stają się szkołą umierania, sposobią tych, którzy jeszcze żyją do jak najlepszego przeżycia tego kulminacyjnego momentu ich „codziennego umierania” we wspólnocie monastycznej. Warto zatem, korzystając z panującego we współczesnym świecie trendu „powrotu do źródeł” poznawać nasze tradycje, odkrywać ich teologiczne i duchowe bogactwo i na miarę naszych możliwości traktować je nie jako muzealne, przykurzone eksponaty, ale jako żywe elementy tradycji, mające swoje należne miejsce w naszej praktyce liturgicznej.

Adres korespondencyjny:

Archiopactwo Ojców Cystersów ul. Klasztorna 20
28-300 Jędrzejów
woj. świętokrzyskie

Zobacz nas na mapie

 ofiary mini